- W nocy z czwartego na piątego lutego około godziny 1:30 odebraliśmy informację o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie komendy. Każda tego typu informacja traktowana jest przez policję z największą powagą. Priorytetem w takich sytuacjach zawsze jest życie i zdrowie ludzi, dlatego natychmiast podjęto czynności, które zmierzały do zapewnienia bezpieczeństwa osobom znajdującym się w budynku komendy. Po przeprowadzeniu czynności weryfikujących status zgłoszenia, jednoznacznie stwierdzono, że nie ma zagrożenia - wyjaśnia mł. asp. Dawid Kostrzewa, oficer prasowy KPP Śrem.
Przeprowadzone zostały także działania operacyjne. Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego błyskawicznie ustalili tożsamość autora fałszywego alarmu, udowadniając, że w sieci i telekomunikacji nie ma mowy o pełnej anonimowości. Sprawcą okazał się być 35-letni mężczyzna, został on szybko zatrzymany.
Policjanci zabezpieczyli także telefon komórkowy, z którego wykonano połączenie - stanowi on dowód w sprawie. Mężczyźnie przedstawione zostały zarzuty z artykułu 224a Kodeksu Karnego.
Policja przypomina i ostrzega - wywołanie fałszywego alarmu to przestępstwo, które angażuje służby ratunkowe, odciągając je od pomocy osobom faktycznie potrzebującym. Sprawcy takich czynów muszą liczyć się z surową i nieuchronną odpowiedzialnością karną.
Zgodnie art. 224a Kodeksu Karnego "Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach (...) podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8."
Oznacza to, że sprawca fałszywego alarmu musi liczyć się z wieloletnim pobytem w zakładzie karnym. Wyrok skazujący to także wpis do Krajowego Rejestru Karnego.























