Takich rzeczy zwyczajnie się nie robi zarówno zawodnikom, jak i kibicom. Nie wspominając o przygotowaniu całej imprezy i kosztach z tym związanych. Przypomnijmy, 8 marca miał odbyć się mecz rewanżowy, półfinał, w ramach trzecioligowych rozgrywek WZPS. Dziś około północy w Internecie pojawiła się informacja, że zarząd Związku podjął decyzję o przełożeniu meczu na inny termin.
Kto faktycznie był za podjęciem tej krzywdzącej dla Astry decyzji? Pytań oczywiście jest więcej. Odpowiedzi na nie postanowiliśmy szukać u źródła. A tam, czyli w samym Zarządzie Związku, jak się okazuje, nie brakuje zgrzytów.
Zaczęliśmy od Jacka Brońskiego, prezesa Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej, który w taki sposób odpowiada na nasze pytanie dotyczące tak późnego podjęcia przez zarząd decyzji o przełożeniu sobotniego meczu.
- Proponuję skontaktować się z wiceprezesem Piotrem Karbowiakiem, który ma pod sobą m.in. wydział rozgrywek i oni taką decyzję podejmowali pierwotnie, że to tak długo trwało. Natomiast samo głosowanie też on zainicjował w środę. Zgodnie z naszym regulaminem 24 godziny potrzeba (na zebranie się zarządu - przyp. red.). Wczoraj o godz. 17.30 było rozstrzygnięcie - wyjaśnia J. Broński.
- Klub (ROsmosis-Wawrzyniak KKS Astra Krotoszyn - przyp. red.) wiedział, że Energetyk starał się wcześniej o przełożenie meczu, nie wyrazili, z tego co wiem, zgody i wtedy te koszty mogły być mniejsze, albo wcale mogło ich nie być, gdyby coś już przewidzieli. Energetyk informował dość jednoznacznie, że nie jest w stanie zagrać tego meczu, bo jest w Leżajsku na Mistrzostwach Polski Juniorów. A tu i tu grają ci sami zawodnicy - zaznacza prezes.
Wszystko się zgadza trzeba jednak wspomnieć, że ta sytuacja i terminarz były znane zdecydowanie wcześniej, a trener Energetyka rozmowy z Astrą podjął dopiero w ubiegłym tygodniu. A w tym czasie billboardy w mieście już informowały o meczu, plakaty, ulotki i bilety ostały wydrukowane, hala zarezerwowana i zgłoszona impreza masowa.
- To nie jest tak, że to jest wasza wina czy Energetyka, bo to jest problem o wiele bardziej złożony. Wydział rozgrywek, który działa w WZPS-ie też o takiej sytuacji wiedział i powinien to przewidzieć i tak dalej... Terminarz rozgrywek znany był wcześniej - dodaje J. Broński.
W związku z tym - co zasugerował prezes - skontaktowaliśmy się z Piotrem Karbowiakiem, jego zastępcą nadzorującym wydział rozgrywek.
- W tej sytuacji mamy zupełnie odmienne stanowisko. Moje zdanie było od początku takie, żeby tego meczu nie przekładać. Terminarz rozgrywek specjalnie był ułożony tak, że pierwszy mecz odbył się w styczniu, drugi w marcu, właśnie ze względu na rozgrywki młodzieżowe. I my jesteśmy Związkiem, a nie odpowiadamy za klub Energetyk, jak on sobie organizuje swoją pracę. Specjalnie był taki przestrzał czasu, żeby mogli sobie coś zamienić. Skoro nie dogadali się i klub Energetyk zaczyna rozmowy z Krotoszynem w piątek, no to z pełnym szacunkiem, traktujmy się poważnie. Rozumiem, że jest to młodzież, powinno się ją promować, ale to nie my odpowiadamy, tylko klub Energetyk i to oni powinni ten element spiąć. A Pan Broński niech zacznie odpowiadać, dlaczego forował głosowanie na Energetyka. Brak słów na to jak ktoś nie umie brać odpowiedzialności za swoje czyny - mówi wiceprezes WZPS.
A okazuje się, że podczas głosowania nad przełożeniem meczu nie było jednomyślności. Jednym słowem nie było dużej różnicy. W zarządzie zasiada 13 osób. Zatem, co dalej? Kiedy odbędzie się "jutrzejszy" mecz?
- Wydział rozgrywek wystąpił do klubów, żeby do 15 maja ustalić termin i rozegrać mecz. Kluby muszą osiągnąć porozumienie. Jeśli nie, to Prezes Broński otrzyma od wydziału stosowną informację, a wówczas ta część zarządu, która uważa, że to był dobry czas na podjęcie decyzji o przełożeniu meczu, niech rozwiąże problem. Osobiście uważam, że to nie będzie łatwe. Mamy terminy finałów i trzeba te wszystkie elementy dopasować. Jak widać działania niektórych osób są bardzo frustrujące. A teraz odpowiadam na pytanie - dlaczego to tak późno trafiło na zarząd? Bo tak późno Energetyk z tym wystąpił. Jeśli Pan Broński nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, to znaczy, że brak mu dojrzałości i odpowiedzialności prezesa za swoje czyny - stwierdza P. Karbowiak.
- Mam świadomość, że w Krotoszynie siatkówka jest bardzo popularna. Zadzwoniłem do Grzegorza Wiertlewskiego, poznałem całą sytuację i wyciągnąłem od wszystkich stron informacje, żeby podjąć odpowiednią decyzję. Miałem te wszystkie dane o imprezie masowej i tak dalej. Jestem tym bardzo zniesmaczony, że Prezes nie potrafi wytłumaczyć swoich decyzji, a ja za niego nie będę tego robił. Głosowanie było elektroniczne i wszystko można udowodnić i zweryfikować - kończy wiceprezes.
Dziś lub jutro zarząd ROsmosis-Wawrzyniak KKS Astra Krotoszyn wyda specjalne oświadczenie w tej sprawie.
























