Sytuacja z marca tego roku ma swój finał. Po pozornej kolizji na autostradzie, mężczyzna postanowił ,,zniknąć” z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.
Na miejsce wezwano policję, a w działaniach pomogli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Tomyślu. Na prośbę funkcjonariuszy wykonali oni loty rozpoznawcze z wykorzystaniem drona, który miał pomóc w przeszukaniu okolicznych terenów – w tym pobliskiego lasu.
Dzięki wskazaniom z powietrza patrole policji skierowały się w rejon lasu pod Łomnicą. Tam rozpoczęło się poszukiwanie mężczyzny, który po chwili został zauważony przez funkcjonariuszy. 33-latek próbował jeszcze uciekać, jednak po krótkim pościgu został zatrzymany.
W akcję niespodziewanie włączyli się również mieszkańcy i spacerowicze z Łomnicy. Widząc policję przeczesującą teren, wskazywali funkcjonariuszom kierunek, w którym pobiegł mężczyzna. To znacząco ułatwiło jego szybkie zatrzymanie.
Powód ucieczki wyjaśnił się bardzo szybko. Po sprawdzeniu w policyjnym systemie okazało się, że Mazda, którą poruszał się mężczyzna, figuruje jako pojazd skradziony na terenie Niemiec. Na dodatek samochód miał założone fałszywe tablice rejestracyjne.
Podczas zatrzymania 33-latek był agresywny i naruszył nietykalność cielesną policjantki, która próbowała go obezwładnić.
Mężczyzna, mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego, usłyszał trzy zarzuty i decyzją Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu został zatrzymany na 3 miesięczny areszt. Zarzuty dotyczą min. paserki, naruszenia nietykalności cielesnej policjanta oraz posługiwania się nielegalnymi tablicami rejestracyjnymi. Za te przestępstwa grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Decyzją Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu 33-latek trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego. Miał sporo czasu, by przemyśleć serię niefortunnych decyzji – od sposobu wejścia w posiadanie auta, przez jazdę na fałszywych tablicach, aż po próbę ucieczki do lasu.























